" Wspomnienia mają tylko urozmaicać mało interesujące części przeszłości " ♥
* * *
Ostatnie dni wakacji... Już za kilkanaście godzin Hermiona będzie siedziała w pociągu, który zawiezie ją do Hogwartu. Teraz znajdowała się w niewielkim pokoju. Ściany były w kolorze czerwonym, który tak bardzo przypominały jej barwy Gryffindoru. Wzdłuż jednej ze ścian rozciągało się duże, dwuosobowe łóżko, na którym chaotycznie była rozłożona świeża pościel w kolorowe kropki. Obok niego znajdowała się mała szafka nocna. Na blacie tej pułki ustawione były sterty podręczników szkolnych, które Hermiona tak bardzo lubiła czytać przed snem. Na środku pokoju rozciągał się duży, żółty, puszysty dywan, a obok niego stał mały stolik, na którym obecnie znajdował się tylko wazon z kwiatami. Były one takie piękne, a ich słodki zapach wypełnił wówczas całe pomieszczenie. Teraz dziewczyna siedziała przy biurku upajając się zapachem świeżo zerwanych kwiatów oraz wertując podręczniki, które i tak znała już na pamieć. Myślami jednak błądziła wokół nadchodzącego roku szkolnego. Zastanawiała się jakie spotkają ją przygody, które dotąd razem z Harry'm i Ronem bardzo często przeżywała. Gdy przypominała sobie jak razem z Ronem pomagała Harremu odkryć tajemnicę Kamienia Filozoficznego z rozmyślań wyrwało ją ciche mruczenie Krzywołapa, który siedział na biurku przypatrując się uważnie dziewczynie. Hermiona spojrzała na niego, uśmiechnęła się łagodnie i pogłaskała go po rudym futrze. Po chwili jednak skarciła się w myślach, gdyż uświadomiła sobie, że nie zapamiętała ani jednego słowa przeczytanego w książce. Już miała wrócić do dalszej lektury podręcznika do eliksirów, gdy jej wzrok zatrzymał się na czarno-białej fotografii, która była zawieszona nad biurkiem. Przedstawiała ona Harr'ego, Rona i ją samą podczas ich pierwszego roku w Hogwarcie. Dziewczyna znów się uśmiechnęła ukazując przy tym swoje białe zęby i rozejrzała się po innych zdjęciach. Postanowiła, że dzisiaj da sobie spokój z nauką, ponieważ wiedziała, że i tak nic nie zapamięta. Przypominając sobie stare, dobre czasy powoli wstała z krzesła i zbliżyła się w stronę okna. Swoją gładką dłonią odsunęła delikatnie zasłonę i spojrzała przed siebie. Widok był piękny. Pomimo, iż zapadł już zmrok, Hermiona dokładnie widziała odbicie srebrzystego księżyca na tafli jeziora, które tak ładnie wyglądało nocą. Dziewczyna patrzyła przez moment na tę uroczą scenerię, nie myśląc kompletnie o niczym. Po prostu w pełni chciała nacieszyć się pięknem tej chwili. Po dłuższym momencie Hermiona ocknęła się i powróciła do rzeczywistości, która nie była dla niej szara jak dla większości ludzi. Była szczęśliwa, gdyż za kilkanaście godzin zobaczy znów swoich przyjaciół, za którymi tak bardzo tęskniła w wakacje oraz wróci do nauki magii i czarów w Hogwarcie. Dziewczyna podeszła do łóżka i padła na nie beztrosko wtulając się w ciepły koc, a Krzywołap który nie spuszczał jej ani na chwilę z oczu podążył jej śladami. W jednym momencie znalazł się obok niej i wtulił się w jej ramię, łasząc się i głośno mrucząc z zadowolenia. Brązowe włosy Hermiony otaczały ją dookoła, a w połączeniu z uśmiechem nie schodzącym dziewczynie od paru minut z twarzy, idealnie się dopełniały. Znów zaczęła przypominać sobie jak mijały jej poprzednie lata w Hogwarcie. Wkrótce przytłoczona wspomnieniami, powoli zamknęła oczy i pogrążyła się we śnie.
* * *
To już dziś... Nareszcie nastał upragniony dzień dla Hermiony, dzień powrotu do nauki w Hogwarcie. Jasne promienie słońca przedarły się przez białe zasłony zbudzając dziewczynę ze snu. Wyciągnęła rękę w stronę zegarka i spojrzała na niego. Była 8.00, za 3 godziny Hermiona będzie siedziała w przedziale razem ze swoimi przyjaciółmi rozmawiając zapewne o ubiegłych wakacjach. Na samą myśl o tych wydarzeniach na jej twarzy pojawił się uśmiech. Powoli wstała z łóżka i rozłożyła szeroko ręce w ramach rozciągnięcia. Potem skierowała się do drzwi i udała się w stronę łazienki. Tam wzięła prysznic, wysuszyła brązowe włosy i ubrała się w szkolny mundurek. Wróciła do swojego pokoju i jeszcze raz sprawdziła zawartość kufra, który od kilku dni był już spakowany. Kiedy sprawdzała czy znajdują się w nim wszystkie podręczniki wówczas usłyszała głos dochodzący zza drzwi:
- Hermiona, śniadanie. Chodź szybko!
- Dobrze mamo, już schodzę.- rzuciła szybko w odpowiedzi.
Wychodząc z pokoju spojrzała jeszcze raz w lustro, aby sprawdzić czy wygląda schludnie jak na uczennicę Hogwartu przystało. Po kilku chwilach poprawiania swoich rudych, kręconych włosów, udało jej się ułożyć je tak jak chciała i wyszła z pomieszczenia. Schodząc po schodach poczuła zapach świeżo usmażonej jajecznicy, którą bardzo lubiła jeść na śniadanie. Gdy była już prawie na samym dole rzuciła okiem na wiszące na ścianie rodzinne fotografie i uśmiech znów zagościł na jej twarzy. Kiedy weszła do jadalni śniadanie stało już na stole. Dziewczyna usiadła na swoim stałym miejscu i rozejrzała się po pokoju. Mama krzątała się jeszcze po kuchni, tata siedział w ulubionym fotelu bujanym czytając "New Times". Na nosie miał okulary, które dodawały mu powagi. Hermiona po tej krótkiej chwili zamyślenia, zaczęła jeść. Na swój talerz nałożyła świeżo usmażoną przez mamę jajecznicę ze szczypiorkiem oraz nalała sobie pełen kubek herbaty owocowej. Podczas posiłku zamieniła kilka słów z rodzicami, a gdy skończyła wstała od stołu i podziękowała za śniadanie. Potem weszła do salonu i usiadła przed kominkiem. Wpatrywała się w ogień oraz wyskakującym z niego od czasu do czasu iskrom. Kiedy tak się przyglądała temu niezwykłemu zjawisku nagle zauważyła, że kłody układają się na coś w rodzaju ludzkiej twarzy. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy i szepnęła nieświadoma, że ktoś może ją usłyszeć:
- Ale... Przecież to nie może być...- mówiąc to przetarła oczy, ale mimo to nic się nie zmieniło, dalej widziała te same rysy twarzy co przed chwilą. Słyszała jakiś głos, powtarzający wciąż jedno słowo.
- Co mówisz Hermiono?- zapytała mama z kuchni.
Hermiona jakby nagle zbudzona ze snu wzdrygnęła się lekko i powiedziała:
Wychodząc z pokoju spojrzała jeszcze raz w lustro, aby sprawdzić czy wygląda schludnie jak na uczennicę Hogwartu przystało. Po kilku chwilach poprawiania swoich rudych, kręconych włosów, udało jej się ułożyć je tak jak chciała i wyszła z pomieszczenia. Schodząc po schodach poczuła zapach świeżo usmażonej jajecznicy, którą bardzo lubiła jeść na śniadanie. Gdy była już prawie na samym dole rzuciła okiem na wiszące na ścianie rodzinne fotografie i uśmiech znów zagościł na jej twarzy. Kiedy weszła do jadalni śniadanie stało już na stole. Dziewczyna usiadła na swoim stałym miejscu i rozejrzała się po pokoju. Mama krzątała się jeszcze po kuchni, tata siedział w ulubionym fotelu bujanym czytając "New Times". Na nosie miał okulary, które dodawały mu powagi. Hermiona po tej krótkiej chwili zamyślenia, zaczęła jeść. Na swój talerz nałożyła świeżo usmażoną przez mamę jajecznicę ze szczypiorkiem oraz nalała sobie pełen kubek herbaty owocowej. Podczas posiłku zamieniła kilka słów z rodzicami, a gdy skończyła wstała od stołu i podziękowała za śniadanie. Potem weszła do salonu i usiadła przed kominkiem. Wpatrywała się w ogień oraz wyskakującym z niego od czasu do czasu iskrom. Kiedy tak się przyglądała temu niezwykłemu zjawisku nagle zauważyła, że kłody układają się na coś w rodzaju ludzkiej twarzy. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy i szepnęła nieświadoma, że ktoś może ją usłyszeć:
- Ale... Przecież to nie może być...- mówiąc to przetarła oczy, ale mimo to nic się nie zmieniło, dalej widziała te same rysy twarzy co przed chwilą. Słyszała jakiś głos, powtarzający wciąż jedno słowo.
- Co mówisz Hermiono?- zapytała mama z kuchni.
Hermiona jakby nagle zbudzona ze snu wzdrygnęła się lekko i powiedziała:
- Ja... Nic...- znów zwróciła swój wzrok w stronę kominka, ale teraz już nic tam nie zauważyła. Trochę przerażona całą tą sytuacją chciała krzyknąć lecz powstrzymała się, gdyż uświadomiła sobie, że rodzice mogą ją usłyszeć. Nie zastanawiając się już dłużej wstała, podeszła do taty pocałowała go w policzek, a później do mamy i przytuliła ją mocno. Potem wyszła z kuchni i udała się do swojego pokoju. Zamknęła drzwi i oparła się o nie całym ciałem. Rozmyślając o zdarzeniu, które zaszło kilka minut temu, powoli zsuwała się w dół. Kiedy znalazła się na samym dole, usiadła na podłodze, a w jej głowie pozostało tylko jedno pytanie: "Dlaczego on?".
Hej. Naprawdę świetny rozdział. Po prostu super. Spodobał mi się już jak przeczytałam pierwsze zdanie. Mam tylko jedno małe "ale" wydaje mi się, że Hermiona ma brązowa włosy.
OdpowiedzUsuńZałożę się, że to był Draco. Ciekawe jakie słowo wciąż powtarzał ;)
Zapraszam do siebie
iluminos.blogspot.com
dziękuje za komentarz . z chęcią odwiedzę Twojego bloga . masz dobre przypuszczenia , a słowa które powtarzane były zostaną ujawnione w następnym rozdziale . :)
Usuńciekawe opowiadanie, fajnie się to czyta :)
OdpowiedzUsuńmusicfashionme.blogspot.com zapraszam do mnie i zachęcam do komentowania oraz obserwowania ;D